Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 22 2015

cakebythepound
Każdy ma w życiu taką osobę, której wybacza wszystko.
— Dokładnie tak.
Reposted frominconsistency inconsistency viatereseek tereseek

June 19 2015

cakebythepound
Niektórzy ludzie są tacy sami... uciekają, nie pozwalają się kochać.
— Fannie Flagg - "Smażone zielone pomidory"
Reposted frompersona-non-grata persona-non-grata vianergo nergo
cakebythepound

June 08 2015

cakebythepound
0338 b3eb
Reposted frombeyooonce beyooonce
cakebythepound
Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.  
Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie 'Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie'. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem... Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).   Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ' kozie w dupę', jednak... Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.   Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.   Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.   Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.   któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.  Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.   I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.   Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.   Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.  Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.   Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.  Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.  
Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ' na zawsze'. Każdego dnia jest na dziś. ”
— Znalezione ♥
Reposted fromsummerkiss summerkiss viaejmi00 ejmi00
cakebythepound
Na czym ta intymność polega? Na tym, że dopuszczasz drugiego człowieka do najtrudniejszych w tobie rzeczy. Nie wstydzisz się być przy nim, kiedy nie jesteś w formie. Kiedy jesteś “nago psychicznie”. Kiedy jesteś gorszą wersją samego siebie, której się nikomu nie pokazuje. I masz kogoś, komu nie boisz się tego pokazać. Wiesz, że ta osoba tego nie obśmieje, nie wyszydzi, nie użyje przeciwko tobie. Jest w stanie być obok.
— Cezary Kosiński
Reposted frommodiglovinne modiglovinne viaejmi00 ejmi00
cakebythepound
1702 4d57
Reposted frombeyooonce beyooonce viaejmi00 ejmi00
cakebythepound
2038 cdaf
Reposted frombeyooonce beyooonce viaejmi00 ejmi00
3054 241d 500
Reposted fromlittleblackdress littleblackdress viaejmi00 ejmi00
cakebythepound
7047 af4a
Reposted frombeyooonce beyooonce viaejmi00 ejmi00
cakebythepound
"Gdy wszystko się poukłada, to w końcu będę szczęśliwa" - FAŁSZ

"Gdy w końcu będę szczęśliwa, to wszystko się poukłada" - PRAWDA
— p
cakebythepound
Jak przetrwać rozstanie? Postaw na siebie.  Otocz siebie miłością i akceptacją, pracuj nad tym. Walcz o siebie, nie jest łatwo, wiem, jest cholernie trudno, ale nikt za Ciebie tego nie zrobi, musisz sama.

A gdy kiedyś spotkasz normalnego faceta (nic na siłę)… to  znów się zakochasz, ale już będziesz silna sama w sobie, a nie tylko silna, by znosić niepewność i upokorzenia.
— p

June 06 2015

cakebythepound
7702 48dc 500
Sam jesteś psychiczny
Reposted fromEDi EDi
cakebythepound
Cały czas czeka na ten jeden pocałunek, który odmieni jej życie.
— Charlotte Nieszyn Jasińska - "Miłość mieszka tuż za rogiem"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viabesideyou besideyou
cakebythepound
Co dzieje się z ludźmi, którym wyczerpie się zdolność czekania?
— Grażyna Jagielska – "Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym"
Reposted fromIriss Iriss viabesideyou besideyou

June 03 2015

cakebythepound
Kiedy zaczynasz się zastanawiać, czy on też o tobie myśli, to znak, że znów spuściłaś swoje psy z łańcucha. Wataha emocji rusza na łowy.
— p
cakebythepound
Czasem czuję ze życie zamyka mnie w kolejna pętlę.
Chce wyżej wyjść, a wracam znów w to samo miejsce.
Prysnę jak pet 
w drodze jak feniks gonię szczęście.
Chce zmian,
a wstyd mi czasem za czym tęsknie..

May 18 2015

cakebythepound

by P.

Piękne jest to, że gdy dostaję z nim w posiadanie noc, jesteśmy ludźmi, którymi nie możemy być za dnia.

Tak bardzo mnie wtedy nic nie obchodzi. Tak bardzo uwielbiam te noce.
Reposted byhidingtonight hidingtonight

May 11 2015

cakebythepound

by P.

Mam jutro randkę z bardzo przystojnym facetem. Inteligentnym, takim wiecie, przez duże I. Takim trochę nonszalanckim menelem, trochę drwalem, trochę aroganckim ignorantem który o 2 w nocy przyjemnie drażni nos resztkami wyparowującego alkoholu. Takim że przypadkowo skarpetka pasuje do mankietu, koszula jest celowo wygnieciona i swobodnie niczym pierdolone kurczęce piórka na farmie w Arizonie opada na spodnie, ot tak, od niechcenia, bo przecież to nie styl, a jeśli już to styl bycia.

I niby chce ze mną rozmawiać o pracy, bo niby branża, bo niby zespół buduje, bo niby takich ludzi jak ja to ze świecą szukać. No znalazł mnie w internecie, przecież mnie znał, a jakże, to takie wąskie środowisko i "ą" i "ę" i ach Paulino twoje niebywałe wręcz portfolio w tak młodym wieku. To może jak będę w Twoim mieście pięknym jak lica Dobrawy, to może wiesz, spotkamy się. Ale nie mamy jeszcze biura, to może coś zjemy? Ale jak już zacieśniamy więzy przyjaźni, a Ty taka komunikatywna i otwarta i och i ach, to dawaj na wódkę, na parę bruderszaftów, wszak gdzie polak z polakiem się dogada jak nie w oparach szota po 7zł bez promocji?

I czy ten inteligentny przez duże I jegomość serio wierzy w to że ja uwierzę w to całe gówno, że o pracę chodzi, że przypadkowo w godzinach ów pracy się ze mną nie spotka, a wieczorem i do nocy pić zamierza niczym z najlepszą kumpelą, a widzi mnie pierwszy raz?

 Czy naprawdę każda ładna kobieta która wymieni z Wami parę wiadomości z czystej kurtuazji i dlatego że tak ją mama Elżbieta rocznik '68, rodząca w bólach przez 12 godzin, wychowała, musi od razu mieć mokro i rozkładać nogi?

Ależ ja pójdę. Ba, ja się nawet napiję. I pobawię. Wiecie, bo jak to mówią ja jestem i do tańca i do różańca (no czasami do czego innego też, ale to tylko wtedy gdy moje rzekomo istniejące serce zalewa jakaś kropelka uczucia, zdarza się, nie powiem, choć kurwa jak się zdarzy to potem boli jak skurwysyn, oczywiście potem klepię się w łeb i myślę "na chuj ci to było" albo dowiaduję się że facet jest w związku LOL i wtedy już w ogóle mam ochotę poszukać dobrego mostu albo solidnego sznura [just kiddin'] no ale trochę jednak boli).

A potem przyjdzie taka sekunda z cieniutkiej nici utkana i przypomnę sobie o... miłości. I o tym dlaczego ta właśnie, a nie inna miłość, jest moją.

Pora do domu.

May 10 2015

cakebythepound
Nie mogłabym wytrzymać w związku, w którym jest nudno. Siła wkurwienia jest najlepszą miarą miłości. Liczy się tylko, żeby nie rezygnować.
— p
Reposted byenkape enkape
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl